Greg Williams jest kierownikiem CNC w Stainless Fittings Group (SFG), Traveler’s Rest, SC, spółce zależnej Texas Pipe & Supply, Houston, TX.
Williams jest mechanikiem od 30 lat, z czego 6 spędził w SFG. Niedawno rozmawialiśmy z nim o jego trzech dekadach w branży produkcyjnej i o tym, co doprowadziło go do tej dziedziny.
Dlaczego produkcja? Dlaczego ją wybrałeś?
W liceum uczęszczałem do warsztatu maszynowego. W tamtych czasach był to przedmiot do wyboru. Spodobało mi się to, więc chodziłem tam co roku. To był pierwszy raz, kiedy wiedziałem, co chcę robić.
Po ukończeniu szkoły średniej przez około rok pracowałem w branży grzewczo-klimatyzacyjnej, ale ciągle wracałem myślami do obróbki skrawaniem. Zapisałem się więc na program Project STEP II w college’u – zasadniczo dwuletni program skrócony do dziewięciu miesięcy. Zaraz potem zostałem zatrudniony w fabryce narzędzi i matryc, a następnie pracowałem w fabryce form, gdzie nauczyłem się obróbki CNC i Mastercam. Stamtąd już poszło… Następną rzeczą, jaką wiedziałem, było programowanie form.
W tej branży można nauczyć się, że istnieje sto dróg, którymi można podążać.
Gdybyś miał spędzić dzień w czyichś butach, kto by to był?
Chciałbym spędzić go w butach kogoś, kto zmaga się z trudnościami, może nie mieć dużo pieniędzy lub może być samotną matką lub ojcem pracującym na dwóch etatach, aby położyć jedzenie na stole. Myślę, że dla nas wszystkich ważne jest, aby od czasu do czasu być pokornym. Daje to siłę napędową w pracy i motywację do lepszego życia dla swojej rodziny.
Wspinałem się po drabinie przez te 30 lat. Dlatego mówię młodym ludziom, którzy dla mnie pracują, że bez względu na to, jak wysoko się wspinasz, nigdy nie zapominaj, od czego zacząłeś.
Życie płynie szybko. Mamy cele i spędzamy cały ten czas próbując je osiągnąć, ale pod koniec dnia myślę, że wszyscy potrzebujemy przypomnienia, aby zrobić krok do tyłu i nabrać trochę pokory. Pomaga nam to w życiu osobistym i zawodowym.
To właśnie to napędza… w każdym razie napędza mnie. Chcę być od czasu do czasu upokarzany.
Jaka była pierwsza kariera, o której marzyłeś?
Kiedy byłem w liceum, chciałem zostać mechanikiem.
Kto lub co było Twoim największym nauczycielem?
Moim największym nauczycielem był pan Diehm, mój instruktor warsztatu maszynowego w Beavercreek High School (Beavercreek, OH). Bardzo go ceniłem. Jedną z rzeczy, którą zawsze powtarzał, a która utkwiła mi w pamięci, było: “Jeśli zostaniesz mechanikiem, nie staniesz się bogaty, ale będziesz miał wszystko, czego zapragniesz”.
Jako mały dzieciak chciałem być nim. Chciałem być instruktorem maszynowym.
Z czego jesteś najbardziej dumny zawodowo?
Najbardziej dumny jestem z tego, że nigdy nie osiadłem na laurach. Zostałem mechanikiem, ale to mi nie wystarczało. Zająłem się CNC i zacząłem programować, ale to mi nie wystarczyło. Byłem przełożonym, robiłem różne rzeczy w tej samej branży i wciąż się uczę. Nigdy nie skończę się uczyć, dopóki tego nie odłożę. Wpoił mi to mój ojciec.
Nie chcę przestać się uczyć, ponieważ technologia rozwija się każdego dnia. Jeśli się zatrzymam, moja firma się zatrzyma. Abyśmy mogli się rozwijać, muszę się ciągle uczyć.
Jestem również dumny z mojej etyki pracy, którą odziedziczyłem po tacie. Nigdy nie pracowałem z nim ani w tej samej branży, ale widziałem, jak każdego ranka wstawał, zakładał mundur, siadał przy kuchennym stole, pił kawę, pakował lunch i szedł do pracy – każdego dnia. I ja to robię.
Od 30 lat codziennie przynoszę lunch do pracy. Nauczyłem się tego od mojego taty. Jego etyka pracy i oddanie swojemu zawodowi doprowadziły mnie do bycia najlepszym, jak tylko potrafię.